Rodzinka w komplecie :)

Nareszcie razem ☺ Co prawda 4 tygodnie wcześniej niż był planowany termin, ale jest już z nami 😊

Moja druga córeczka przyszła na świat 10 kwietnia poprzez cesarskie cięcie. Jest taka malutka, drobniutka, kruszynka. Jej waga w chwili narodzin to 2490g. Najmniejsze ciuszki są troszkę przyduże 🙂

Tegoroczne święta Wielkanocne spędzimy w czwórkę 😁

Reklamy

No to czekamy

Po ostatnim usg wyszło jednak że łożysko położone na tylnej ściance, uff. Kobitka 3 razy sprawdzała żeby się upewnić, pokazywała na monitorze jego położenie oraz zrobiła pomiary dziecka. Wszystko jest w porządku, przepływy w normie 🙂 Zrobiła nawet zdjęcie jak Mała ssie kciuka 😍

W zeszły poniedziałek miałam wizytę u lekarza. Przyjął mnie jakiś nowy wraz z studentem, niezbyt miły. Moja lekarka miała dyżur w innym oddziale. Wypisał skierowanie na cesarskie cięcie oraz na zastrzyki ze sterydami żeby wspomóc rozwój płuc dziecka. Podpisałam papiery i się pożegnałam. W recepcji spotkałam moją lekarkę, która poinformowała mnie że sprawdziła wszystkie zdjęcia z usg i potwierdziła o tylnym położeniu łożyska. Życzyła powodzenia oraz wszystkiego dobrego i się pożegnała.

W sobotę byłam w szpitalu na pierwszym zastrzyku ze sterydami. Co się okazało to to, że ten lekarz nie wpisał na nie recepty 🤦‍♀️ i musiałam czekać aż któryś z dyżurujących lekarzy podpisze receptę. Poszło nawet sprawnie, a sam zastrzyk był w pośladek i pieruńsko bolał bo podany był domięśniowo.

Wczoraj dostałam drugą porcję sterydów, ale wcześniej podłączyli mnie do ktg, bo w sobotę mała była bardzo leniwa. Nie wiem czy to po tym zastrzyku, ale lepiej dmuchać na zimne. Sprawdzali jej ruchy i tętno. Najniższe tętno było 110, średnia 128, a kiedy się poruszyła to pomiędzy 132 a 140.

Lekarz był zadowolony z wyników i powiedział że są one w normie. Wypuścili mnie do domu, ale powiedzieli że jak znów ruchy dziecka będą ograniczone mam natychmiast dzwonić do szpitala i będę miała robione badania. Na szczęście Mała wczoraj była rozbrykana i kopytkowała aż miło ☺

Dziś znów byłam w szpitalu na spotkaniu „przedoperacyjnym”. Położna zrobiła rutynowe badania: zmierzyła ciśnienie, pobrała krew i próbkę moczu, wzięła wymaz z nosa, posłuchałam bicia serduszka dzidziusia ☺ Zapytała się czy mam formę na cesarkę wypełnioną i podpisaną przez lekarza. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że lekarz w zeszły poniedziałek ją podpisał, ale mi jej nie oddał bo powiedział że jej nie potrzebuję. Na co ona, że owszem jest ona mi potrzebna jak będę się rejestrować na oddziale gdy wyznaczą mi termin. Poszła po nową formę, wpisała, ale że nie mogła znaleźć lekarza który by mi ją podpisał to puściła mnie do domu. Mam tylko zadzwonić po południu na oddział położniczy i się spytać kiedy mogę się stawić w celu podpisania tej formy.

Od dziś jestem na macierzyńskim 🙂 W piątek dostałam mały upominek od ludzi z pracy 🙂 Kwiaty, czekoladki, lalkę dla Pyzy, zabawkę na fotelik samochodowy dla Maleństwa i voucher żebym mogła kupić co dla dziecka będzie potrzebne ☺

Druga cesarka

Dokładnie pamiętam ten strach i panikę dwa i pól roku temu, gdy doktor zadecydowała o cesarskim cięciu. Nie tak sobie wyobrażałam swój poród. Bardzo chciałam rodzić naturanie, ale moje pierworodne szczęście nie współpracowało ze mną. Mąż po przebraniu się w niebieski strój ‚smerfa’ i czekaniu aż zaproszą go na salę operacyjną do mnie, przyznał że modlił się, jak to określił, do jakiegokolwiek ‚boga’, który miał wolną chwilę żeby wysłuchać jego próśb. 🙂

Teraz, ze względu iż łożysko jest nisko położone, też będę rodzić przez cesarskie cięcie. Z ostatniego usg wynika, że łożysko przesłania kanał rodny więc choćbym chciała to nie urodzę siłami natury. 😪

Na jednym z pierwszych usg stwierdzono przodujące położenie łożyska. Doktor, która mnie przyjęła w klinice ginekologicznej, powiedziała że jeśli się nie podniesie to trzeba będzie sprawdzić czy nie jest ono przytwierdzone do blizny po pierwszej cesarce. Na kolejnych usg dalej było ono nisko więc w zeszłym tygodniu doktor porównała raporty i stwierdziła, że ktoś gdzieś popełnił błąd gdyż wyczytała z raportu o tylnym położeniu łożyska. Powiedziała że trzeba to sprawdzić ponieważ taki błąd może kosztować życie. Łożysko może się przemieścić góra-dół ale nie przód-tył. Mam zaplanowane następne usg na piątek, a w międzyczasie doktor ma porozmawiać z sonografem i zadecydować o rezonansie magnetycznym w celu wykluczenia przyklejania łożyska do blizny po pierwszej cesarce.

Nie ma co ukrywać że boję się bardziej niż przy pierwszym porodzie.

Dwujęzycznoć dziecka

Kiedy moje dziecię skończyło 2 latka to z przychodni dostaliśmy list żebyśmy stawili się danego dnia i godzinie na bilans rozwojowy dwulatka. W liście była załączona również forma do wypełnienia o rozwoju fizycznym i psychologicznym dziecka.

Jak na dobrą mamę przystało wypełniłam formę najlepiej jak potrafiłam, wzięłam dziecię pod pachę i ruszyłam na spotkanie z pielęgniarką środowiskową. W pomieszczeniu, gdzie to się odbywało byli też inni rodzice oraz druga pielęgniarka. Moje dziecię bawiło się zabawkami, od czasu do czasu zwracając się do mnie z prośbą o pomoc w wykonaniu jakiejś czynności z którą sobie nie mogła poradzić. Podczas tego bilansu pielęgniarka prosiła o coś Pyzę, a ona wykonywała tą czynność. Wszystko jej się podobało w rozwoju mego dziecka z wyjątkiem mowy. Pielęgniarka stwierdziła iż Mała powinna już mówić i starać się składać całe zdania. W tym momencie jej powiedziałam, że my w domu mówimy po polsku, u niani rozmawiają po angielsku, a jak wychodzimy to w zależności z kim rozmawiamy to staramy się dopasować język do naszego rozmówcy. Na co ona stwierdziła, że dzieci dwujęzyczne też powinny w tym wieku już mówić. To się jej zapytałam czy mówi to z własnego doświadczenia czy powtarza to co gdzieś przeczytała? Nie odpowiedziała. Zaczęłam jej tłumaczyć, że każde dziecko jest inne i rozwija się w innym tępie. To dotyczy również mowy. Jedne dzieci zaczynają wcześnie mówić, a inne później i nie należy ich oceniać jednakowo według książek czy statystyk. Opowiedziałam jej również o dzieciach moich znajomych, że dosyć późno zaczęły mówić ze względu na opanowanie dwóch języków. Opiekunka Pyzy stwierdziła, że nie widzi powodu do niepokoju na tle mowy, gdyż z jej obserwacji wynika iż dzieci, które mają do opanowania więcej niż jeden język, zaczynają mówić całymi zdaniami dopiero po trzecim roku życia.

Moje spostrzeżenia niezbyt spodobały się pielegniarce, a może fakt iż podważam jej zdanie się nie spodobał? W każdym bądź razie wręczyła mi ulotkę z zajęciami wspomagającymi rozwój mowy, które odbywają się w godzinach pracy moich i męża. Powiedziała żebym spodziewała się telefonu od niej na przełomie marca i kwietnia w celu konsultacji jak idzie nauka mowy u Młodej.

Po powrocie do domu zdałam relację mężowi. Nie był zadowolony z podejścia tej pielęgniarki. Nazajutrz odpowiedziałam o wątpliwościach pielęgniarki środowiskowej opiekunce Pyzy, a ona stwierdziła żeby się nie przejmować. Zapytała się co robię w domu w kierunku nauki języka. To jej odpowiedziałam że mówimy po polsku, ale jak Mała wskaże dany przedmiot to daję jej możliwość wyboru, mówię jak to się nazywa po polsku i po angielsku. Kelly powiedziała, że te zajęcia wyglądają podobnie i nic więcej dziecko się tam nie nauczy bo robią to samo. Wskazują na przedmiot i mówią jak się nazywa czyli tak jak ja robię w domu. Zapytałam się również jak moje dziecię dogaduje się z innymi dziećmi. Odpowiedziała, że Pyza stara się porozumiewać. Uczy się nowych słówek i stara się powtarzać. Jak coś chce nie wie jak powiedzieć to bierze Kelly za rękę i wskazuje palcem na daną rzecz. Wtedy Kelly mówi jej co to jest i Mała powtarza.

Po rozmowie z nianią doszłam do wniosku iż moje dziecko jest leniwe, w domu oczywiście, bo u niej musi się wysilić żeby dzieci ją zrozumiały, a w domu wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Ewentualnie bierze mnie lub tatę za rękę i pokazuje co chce. Buzia jej się nie zamyka, chyba że je lub śpi choć i przez sen czasem nawija 😉 Ona mówi w swoim jezyku (najwięcej) lub miesza Polski z angielskim. Ja ją rozumiem bo większość dnia jest ze mną, mąż zrozumie ją gdy wypowie wyraz czysto, ale jak to dziecko w jej wieku dużo słów zdrabnia i mówi po dziecinnemu. Często muszę mu tłumaczyć co ona chce.

Sytuacja 1: jestem w łazience, szykuję się by wziąć prysznic i słyszę jak dziecię mówi ‚pupu’ to krzyczę by posadził ją na nocnik. Minuta później tata bije brawo, że dziecko ładnie załatwiło potrzebę do nocnika, ale gdybym nie krzyknęła to ta potrzeba byłaby w majtkach.

Sytuacja 2: składam pranie, nagle dziecię biegnie do kuchni i woła ‚pi’. Tata siedzi i zero reakcji więc krzyczę by dał jej pić bo dziecko spragnione. Efekt: Mała wypija 200ml wody na raz.

Tak więc można się z nią dogadać. Zauważyłam, że coraz bardziej stara się powtarzać wyrazy i samej układać zdania. Czasem nas zaskoczy i powie coś pełnym zdaniem, ale jak się ją poprosi o powtórzenie to już tego nie zrobi. Uparciuch mały 🙂

Walentynka czy Walenty?

Trochę zwlekałam z napisaniem tego postu. Miałam wrażenie, że to jest jak sen i jak powiem o tym światu to on pryśnie jak bańka mydlana, ale w końcu się zebrałam i jest 🙂

Mąż by chciał Walentynkę, a mi jest obojętne byleby było zdrowe 😊

Jak to mąż mówi „Już wiem jak się obsługuje dziewczynkę” 😉 Na co ja mu odpowiadam, że każde dziecko jest inne i to co udawało się z Pyzą niekoniecznie może podpasować drugiemu dziecku. On zdaje sobie z tego sprawę, ale powiedzieć musi 😉

Pyzolince też powiedzieliśmy że zostanie starszą siostrą 😊 Nie jestem pewna czy rozumie to pojęcie, ale przychodzi do mnie i całuje brzuszek 😍 Świadomie czy też nie, ale jest to urocze ☺

A Wam w dniu Walentynek życzę dużo miłości! ❤❤❤❤❤❤❤❤

Nieciekawa sytuacja i ponowne odwiedziny siostry

Normalnie uwielbiam moją siostrę 😁 Ona wie że został mi tylko 1 dzień wolnego do wykorzystania do końca marca (u mnie w pracy dni wolne liczą od 1 kwietnia do 31 marca) i zdecydowała się przylecieć w odwiedziny 31 stycznia na tydzień z całą familią 🙂 Cieszę się bardzo. Mężu już wziął 3 dni wolnego i razem ze szwagrem będą robić ogród 🙂 Sąsiad powiedział że pożyczy młot pneumatyczny żeby rozwalić beton i płyty na ogrodzie.

W sumie, odkąd się wprowadziliśmy na nasze, to tylko ogród nam został do zrobienia. Zostawiliśmy go na sam koniec. Jest on wyłożony dechami, a pod nimi są płyty i wylany beton. Nie wiem kto tak zrobił, ale chyba miał jakąś wizję. My chcemy położyć płyty ogrodowe w końcowej części ogrodu, po bokach i przy konserwatorium, a po środku posiać trawę. Chcę żeby było prosto, bez kwiatów i innych roślin, gdyż większość z nich jest trujaca dla kotów, a ja mam dwa futra. Ich bezpieczeństwo też jest dla mnie ważne. Córcia będzie miała mały plac zabaw na ogrodzie, a koty trawę 😉

Wracając do siostry to chyba znów ją wykorzystam do upichcenia czegoś 😊 Ona pewnie będzie chciała pojeździć po sklepach więc po pracy będę robiła za szofera 😉 W zamian poproszę o zrobienie uszek lub pierogów, zaopatrzę ja w składniki 🙂 Siostrzeńcy zapewne złożą zamówienie na jakąś zabawkę bądź ciuch żebym zrobiła na szydełku. To pewnie mój dzień będzie wyglądał tak: pobudka, śniadanie dla córci, śniadanie dla mnie, praca, powrót do domu, obiad, jazda po sklepach, dom, kąpiel i położenie dziecia spać, prysznic, dzierganko i spać. Podejrzewam, że plan się trochę zmodyfikuje, ale nieznacznie.

Chłopaki uwielbiają moją córę więc będą się nią zajmować. Najmłodszy jak zwykle będzie wszystkich terroryzował i zabierał zabawki, a moje dziecię nie da sobą manipulować i będzie rozstawiać wszystkich po kątach. Będzie wesoło 😉

Teraz o czymś innym. O czym dopiero niedawno się dowiedziałam i ciśnienie mi podskoczyło. Jak w ostatnim poście ponarzekałam na swoich rodziców tak teraz teściu przegiął po całości. Otóż pod koniec listopada powiedział do męża mego że jak następnym razem przylecimy to nie będziemy u nich spali bo on ma już dość – w tak łagodnej wersji mąż przekazał mi tą informację, a w oryginale było ostrzej. Po tej rozmowie mąż dzwoni do domu raz w tygodniu żeby nasze dziecko zobaczyło dziadków. Dziadek mówi że obraziliśmy się na niego za jego dobre serce, nie bierze pod uwagę tego co powiedział. Ja mogę z dzieckiem pojechać tam w odwiedziny, zostawić małą z dziadkami na parę godzin i później po nią przyjechać. Mamy gdzie się zatrzymać. Siostra nas przyjmie, szwagierka również i moi rodzice. W święta zadzwoniliśmy z życzeniami to tylko teściowa z nami rozmawiała, a on siedział z tyłu i nic się nie odezwał. W nowy rok znów zadzwoniliśmy z życzeniami, a że ma imieniny tego dnia to również złożyliśmy życzenia imieninowe na co on stwierdził, że przyjmuje życzenia tylko od wnuczki bo on już nie ma synowej, a syn jest obrażony za jego dobroć i w ogóle to my się nie liczymy. Mnie to nie razi bo teście to w sumie nie rodzina, tylko szkoda mi męża. Jak można coś takiego powiedzieć? Znając go to nawet za to nie przeprosi albo będzie udawał głupa i powie że on nic takiego nie mówił. Nie wiem jak to się rozegra, ale jedno jest pewne – będzie ciężko.

Odwiedziny siostry

Mojej siostrze nie trzeba dwa razy nic powtarzać. 9na ma szalone pomysły. Wystarczy że dam jej znać o niskich cenach biletów w danym terminie, a ona od razu robi kalkulacje, sprawdza czy nie ma nic zaplanowanego i każe zamawiać. Tak było i tym razem 😁 Przyleciała na tydzień z najmłodszym synkiem.

Między moją córką a jej synkiem jest rok różnicy 😉 Na początku miłość wielka, bawili się razem, ganiali, rozrabiali i buzi dawali na zmianę, a po czasie już były zgrzyty 😉 Młody u siebie w domu jest małym terrorystą, bo najmłodszy, a tutaj Pyza go terroryzowała, bo póki co jest jedynaczką. Fajnie było popatrzeć jak się bawią, dogadują i ‚kłócą’ 😁 Walka o zabawki była na porządku dziennym, głównie o wózek z lalką i o traktor ze zwierzętami. Młody upodobał sobie jeszcze biedronkę bujaną. Moje dziecię z niej wyrosło, a dla niego to idealna zabawka. A jak się cieszył, gdy mógł się pobujać 🙂 Z Młodego to taki mały wymuszacz. Gdy coś sobie upodoba bądź zobaczy że moje dziecko ma jakąś zabawkę to on już musi to mieć inaczej zaczyna wymuszony płacz. Na mnie i mojego męża to nie działa. Nasze dziecię kiedyś też próbowało tej techniki, ale bez skutku, a jemu zawsze się udawało gdyż najmłodszy, a tu zastała go niespodzianka 😉 Ciocia i wujek nie reagują na tego typu zagrywki, a jeszcze ciocia potrafi podnieść głos, że tak nie wolno robić i że trzeba się dzielić.

Siostra poprosiła mnie o zrobienie czapek dla jej chłopaków. Musieliśmy kupić włóczkę gdyż ja nie posiadam chłopięcych kolorów. Czego nie robi się dla rodziny? 😉 Zajęło mi to 4 wieczory, ale zrobiłam 😊

Jestem tylko ciekawa czy im się spodobają. Siostra stwierdziła że im nie da tylko sobie zatrzyma bo są ciepłe i na nią też pasują 😉

W zamian za zrobienie czapek odwdzięczyła się ulepieniem uszek na święta oraz kołdunów dla męża 😁 Taka wymiana mi się podoba, przynajmniej nie muszę już ich lepić. Jedno danie mniej do roboty 😉

W czasie kiedy tu była to codziennie gdzieś jeździłyśmy, znaczy się do sklepów. U nas już wyprzedaże świąteczne oraz ‚Black Friday’ więc obkupiła siebie, męża oraz chłopaków. A jaka zadowolona była, że takie okazje znalazła 😉

W zeszłym tygodniu zrobiłam paczkę do wysłania, gdyż ona stwierdziła iż nie potrafi układać tetrisa, a chciała wziąść parę zabawek dla Młodego więc ja pakowałam. Udało mi się zapakować biedronkę bujaczek, wszystkie ciuchy, traktor ze zwierzętami, kosmetyki, słodycze a nawet wózek dla lalki 😁 Oboje wraz z mężem watpili w moje możliwości pakowania, ale udowodniłam im że wszystko da radę zapakować jak się chce 😉 Po paczkę przyjechali w piątek, dzień po jej wylocie do Polski. Powinna dostać ją przed Mikołajkami.

Lubię jak przylatuje w odwiedziny, jest wesoło ☺ Teraz to chyba w przyszłym roku się zobaczymy bo bilety na święta strasznie drogie, a trzeba doliczyć jeszcze bagaż i prezenty dla wszystkich. Nie wyrobimy się finansowo, a zadłużać się nie mam zamiaru. Wolę mieć skromne święta z mężem i córeczką, a życzenia złożymy dzwoniąc do domu.